Lech Poznań - Cracovia Kraków 2:0. Kolejorz wygrywa drugi mecz z rzędu

Lech Poznań pokonał 2:0 Cracovię Kraków i po dwóch ligowych meczach ma komplet punktów.

Kolejorz wygrał zasłużenie, ale długo trzymał w niepewności swoich kibiców. Gdyby Gytkjaer miał nieco lepiej ustawiony celownik, trener Djurdjević i jego piłkarze nie musieliby włożyć w ten mecz tylu sił. Duńczyk jednak w końcówce zachował się jak prawdziwy snajper i precyzyjnym strzałem głową wykorzystał dośrodkowanie Macieja Gajosa. Do tego czasu oglądaliśmy dobre, żywe i emocjonujące spotkanie

Już pierwsza połowa w wykonaniu Kolejorza, mogła się podobać. Solidnie wyglądała gra defensywna, podopieczni Ivana Djurdjevicia często stosowali wysoki pressing, nieźle wyglądała też ofensywa. Gospodarze groźnie atakowali skrzydłami, tempo umiejętnie regulował Pedro Tiba, który starał się cały czas być "pod grą", wręcz domagał się od swoich partnerów, by kierowali do niego piłkę.

Zobacz też: Lech Poznań: Wojewoda zmniejsza karę! Kibice wejdą na stadion już w czwartek

Najpierw jednak lechici stworzyli sobie sytuację po stałym fragmencie gry. Gdyby Gostomski nie wyciągał instynktownie ręki, po główce Łukasza Trałki, musiałby wyciągać piłkę z siatki. Próbował jeszcze dobijać Veron De Marco, ale niestety piłka trafiła go w pośladki i obrońcy Pasów zdołali ją wyekspediować na aut.

Mimo sporego upału i braku dopingu, piłkarze Lecha mieli dużą ochotę do gry. Po dośrodkowaniu Makuszewskiego piłka spadła pod nogi Gajosa, ale jego strzał poszybował nad poprzeczką.

Goście mieli problemy z przedostaniem się pod bramkę Kolejorza. Ale gdy już to zrobili, było gorąco. Na szczęście uderzenie Michała Helika, zostało w ostatniej chwili zablokowane i skończyło się na strachu. Lech dominował, budował znacznie ciekawsze akcje, a prawdziwym majstersztykiem okazało się w 20 minucie prostopadle podanie Tiby do Wołodymyra Kostewycza.

Portugalczyk wręcz je "wypieścił". Zewnętrzną częścią stopy zagrał z odpowiednią siłą i precyzją, tak by Ukrainiec mógł dokładnie dośrodkować wzdłuż linii pola karnego. Tam był już Gytkjaer, lecz w stuprocentowej sytuacji trafił prosto w Gostomskiego. Na szczęście dla Lecha asekurował to wszystko Darko Jevtić, który nie miał problemów z dobiciem piłki do pustej bramki i było 1:0 dla Kolejorza.

Niestety, Gytkjaer nie miał najlepiej ustawionego celownika i zamiast pewnego prowadzenia, Kolejorz musiał długo drżeć o wynik. Poznaniakom grałoby się dużo łatwiej, gdyby Duńczyk wykorzystał drugie znakomite podanie Kostewycza. Z 5 metrów nie trafił w światło bramki i choć arbiter pokazał, że był na spalonym telewizyjne powtórki tego nie potwierdziły. Jeśli piłka wpadłaby do siatki, VAR nie miałby żadnych wątpliwości by uznać gola.

Po okresie przewagi gospodarzy, w końcówce pierwszej części do głosu doszła Cracovia. W 43 minucie piłka odbiła się najpierw od ręki Rogne, a potem od dłoni Janickiego i arbiter podyktował rzut karny dla Pasów. Michał Helki na szczęście strzelił nad poprzeczką.

Po zmianie stron znów lepsze okazje stwarzali sobie lechici. W 52 minucie kolejną okazję zmarnował Gytkjaer. Duńczyk ograł Dytjatiewa i uderzył z ostrego kąta, lecz wracający Helik wślizgiem wyręczył Gostomskiego. Kilka efektownych dryblingów zanotował też Darko Jevtić. Szwajcar nie potrafił jednak sfinalizować ich dokładnym podaniem do kolegów.

Zobacz też: Lech Poznań: Łukasz Bejger przechodzi z Kolejorza do Manchesteru United

Widać było, że jeśli Lech nie potwierdzi swojej przewagi drugim golem, to ten mecz może skończyć się remisem. Od 70 minuty Cracovia radziła sobie coraz lepiej. Pasy nic by jednak nie wskórały, gdyby po kapitalnej kontrze Makuszewskiego, tak jak w czwartek w Soligorsk, zachował się Amaral. Tym razem jednak Portugalczyk w sytuacji sam na sam z Gostomskim, strzelił w bramkarza. Można było też lepiej rozegrać kontrę trzech na dwóch w 83 minucie, zamiast jednak odebrać Cracovii ochotę do gry, lechici pozwalali rywalom uwierzyć, że nie wszystko jeszcze stracone.

Zobacz też: Lech Poznań - Cracovia Kraków 2:0: Oceniamy piłkarzy Kolejorza

W tym sezonie jednak to Lech jest skuteczny w końcówkach. "Kropkę nad i" postawił pudłujący wcześniej Gytkjaer. Kolejorz powoli się rozkręca. Dobrych momentów miał z w niedzielę z pewnością więcej jak w ostatnim meczu w Soligorsku. To dobrze wróży przed czwartkowym rewanżem z Białorusinami

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.