Nie terroryści i nie wypadki samochodowe. To smog jest naszym największym wrogiem Nie terroryści i nie wypadki samochodowe. To smog jest naszym największym wrogiem

Nie terroryści i nie wypadki samochodowe. To smog jest naszym największym wrogiem (© Pixabay.com)

Na 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Unii Europejskiej aż 33 znajdują się w Polsce, To przerażające dane, a jednak problem smogu wciąż jest bagatelizowany.

Nie zabije nas od razu, ale gromadząc się w naszym organizmie powoli będzie go wyniszczał. Przedostanie się do naszych płuc, oskrzeli, krwi, a tuż potem do mózgu. To on będzie odpowiadał za choroby układu oddechowego i krążenia. Przez niego możemy nabawić się zawału, udaru mózgu albo raka płuc, nawet jeśli nigdy nie paliliśmy papierosów. Możliwe jest też zatrzymanie akcji serca. Smog - bo o nim mowa - zabija rocznie w Polsce nawet 48 tys. osób. Na 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Unii Europejskiej aż 33 znajdują się w Polsce

Ta niepozorna mgła składa się z pyłów i szkodliwych związków chemicznych. W Warszawie tworzą ją głównie spaliny samochodów. Na południu naszego kraju większość zanieczyszczeń i smog pochodzi z kominów. W pierwszym przypadku będą miały szary kolor, w drugim - żółtawo-brązowy. W obu będą śmierdzieć i sprawią, że nie będziemy mieli czym oddychać.

Europejskie miasta ograniczają ruch aut. Od lat walczą też z kierowcami pojazdów, które nie spełniają norm. W samej Polsce walka z problemem jest jednak bardziej skomplikowana. W dużych miastach trzeba przede wszystkim zająć się transportem. Liczba samochodów w naszym kraju, także w przeliczeniu na mieszkańca rośnie. Sęk w tym, że większość z nich to auta mocno wiekowe. Nabywców przyciąga więc cena, ale na tym ich zalety się kończą.

Takie samochody zdecydowanie mocniej zanieczyszczają środowisko. Jak się okazuje ponad połowa z ponad 28 milionów jeżdżących po Polsce samochodów ma więcej niż 15 lat.

Innym problemem jest przestarzały system ogrzewania. Z danych profesora Bolesława Samolińskiego, kierownika Zakładu Profilaktyki Zagrożeń Środowiskowych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wynika, że na ok. 5 milionów polskich domów jednorodzinnych, 3,5 miliona nie spełnia współczesnych wymogów. Polacy i tu najczęściej wybierają najtańsze i najprostsze rozwiązania. A te - jak już wiemy - często najbardziej szkodą środowisku. Prawda jest brutalna - polskie domy jednorodzinne ogrzewane są przede wszystkim przez węglowe kotły. Wymiana wszystkich na nowoczesne urządzenia kosztowałaby niemal 150 miliardów złotych!

Większość z nas nie zdaje sobie sprawy ze skali problemu. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO bezpieczny dla ludzkiego zdrowia górny poziom zanieczyszczenia pyłem zawieszonym PM10 to 20 mikrogramów na metr sześcienny. W Polsce obowiązują jednak zupełnie inne dane. W naszym kraju alarm podnosi się dopiero przy poziomie 300 mikrogramów PM10.

Tymczasem smog zabija Polaków. Gorzej jest tylko w Rumunii, Bułgarii, Serbii i krajach azjatyckich. Porównując - w 2016 roku na drogach zginęło prawie 3000 obywateli, średnio 250 miesięcznie w skali kraju.

Inny przykład? Łączna liczba ofiar zamachów terrorystycznych w Europie Zachodniej od roku 1970 do dzisiejszego dnia nie przekroczyła 10 tysięcy. Jak informuje Europejska Agencja Środowiska z powodu smogu umiera nawet 48 tys. Polaków rocznie. Komisja Europejska oszacowała tę liczbę na ok. 40 tys, a organizacja HEAL (Health and Environment Alliance) na ok. 44 tysięcy.

Lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca odkryli też, że za każdym razem, gdy poziom smogu niebezpiecznie się podnosi, liczba zawałów serca rośnie średnio o 12 proc., udarów mózgu o 16 proc., a zatorów płucnych - o 18 proc. Statystyki są przerażające.


Zobaczcie też: Skąd bierze się warszawski smog? Dlaczego problem pojawił się dopiero teraz?


Hallo

Komentarze (12)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

internautka (gość) (XL)

"Problem jest przedstawiony w odpowiedni sposób, to nie jest czasopismo naukowe tylko portal internetowy." To do d. z takim portalem, co jedno pisze, a drugie robi. Najlepiej mu wychodzi lewacka propaganda.

meritz (gość)

No proszę. Znowu anonimowy redaktorek prowadzący lemingów, trywializuje pojęcie terroryzmu, który może doprowadzić do kataklizmu jaki ziemia jeszcze nie widziała... Dlaczego?

XL (gość) (K1)

Problem jest przedstawiony w odpowiedni sposób, to nie jest czasopismo naukowe tylko portal internetowy. Porównanie do zamachów jest bardzo sensowne i wskazuje na obłudę mediów i polityków. W zamachu zginie kilka osób i jest trąbienie o tym we wszystkich mediach i kondolencje polityków ale jeżeli ludzie umierają po cichu, w domach czy szpitalach z powodu zanieczyszczenia powietrza to jest cisza, a umiera kilkadziesiąt tysięcy ludzi! To jest zbrodnia! Poza tym ja też pamiętam jakie było kiedyś powietrze, jego zanieczyszczenie zależało od kierunków wiatrów, które przynosiły zanieczyszczenia z wielkich zakładów przemysłowych. Dzisiaj miasta i wsie kiszą się w niskiej emisji pochodzącej głównie ze spalania bardzo niskiej jakości węgla i śmieci, kiedyś nie było mowy o paleniu miałem węglowym. A co do zanieczyszczeń to jest to bez problemu mierzalne, łącznie z określeniem ze spalania jakich substancji pochodzą zanieczyszczenia i to jest zbadane.

:-( (gość) (K1)

@K1 - niekoniecznie. Kiedyś węgiel był na tyle tani, że najbiedniejsi nie musieli zbierać po śmietnikach mebli z płyt wiórowych oraz butelek PET. Nie było również tylu samochodów i TIRów na drogach, towary transportowano gęstą siecią połączeń kolejowych, masa ludzi przemieszczała się autobusami i tramwajami, zaś wysokie kominy fabryk i hut, owszem, truły, jednak wynosiły te spaliny daleko poza miasto, niszcząc np. jurajskie skałki. Dziś każda rodzina ma co najmniej jedno autko, komunikacja miejska jest fatalnej jakości, więc każdy kupuje nawet i starego grata za 1500 zł, byle mieć czym jeździć, linie tramwajowe są albo polikwidowane albo prowadzą donikąd, w miejsca, które może 50 lat temu tętniły życiem, a dziś to ruiny i pustkowia. Wisienką na torcie są masowo polikwidowane linie kolejowe, z których można by zrobić fajną i szybką sieć komunikacji szynobusowej oraz dostawczej, ale po co komu by się chciało męczyć. Łatwiej załadować TIRa i kupić używany autobus z niemieckiego szrotu. To tzw. "niska emisja", w której nasze miasta się kiszą, a my dusimy. A co na początek robi nowo wybrany zarząd GZM? Ogłasza przetarg na zakup wypasionych limuzyn. I jak tu ma się dobrze żyć?

sąsiadka spalarni odpadów (gość)

POLSKA to śmietnik dla krajów sąsiednich.Właściciele to firmy zagraniczne,robią co im się podoba-ważne,że u siebie mają czyste powietrze.

K1 (gość) (XL)

Problem jest poważny, ale podany w sposób żenujący. Jestem w tym wieku, że pamiętam czasy gdy powietrze było dużo gorsze. Teraz jest to modny temat. Ale jak się czyta, że kilkadziesiąt tys. z tego powodu umiera rocznie i porównuje, ze w zamachach terrorystycznych ginie tylko garstka to taka argumentacja budzi mój sprzeciw. Mieszkam w bloku i mam co z elektrociepłowni. Palenie śmieci w piecach i na "świeżym" powietrzu (np. liści na jesieni) powinno być ostro ścigane. Ale władze miast nie rozwiązując skutecznie problemów komunikacyjnych (korki) przyczyniają się do zwiększenia zanieczyszczenia. Obowiązek jazdy na światłach w ciągu dnia też przyczynia się do zwiększenia zanieczyszczenia, ale wielu osobom trudno zrozumieć, że to w mieście tysiące litrów codziennie niepotrzebnie spalonego paliwa. Pożary lasów to osobne zagadnienie, którym mało kto się przejmuje, chociaż UE mogłaby posiadać unijną lotniczą straż pożarną interweniującą niezwłocznie.

XL (gość) (K1)

do "K1" Jeżeli ktoś porusza w artykule bardzo poważny problem zanieczyszczenia powietrza, to z reguły znajdują się głupki, mądrale, które go opluwają. Czyżby to byli ci, którzy paląc miał węglowy i śmieci nas trują dla zaoszczędzenia kilku złotych?

Jarek (gość)

Smog nie macha maczetą w supermarketach, nie wybucha na licznych imprezach i nie wlatuje samolotami w budynki.

dino (gość)

Rozwiązanie jest bardzo proste, zamiast zmuszać ludzi do kupowania nowych pieców CO(a biedniejsi nie kupią, bo i za co, ale trzeba dać zarobić tym co sprzedają piece (czyżby lobbing?) Dlaczego nie można podłączyć do miastowego CO. Dla przykładu obok mojego bloku (komunalnego) przebiegają 2 niezależne nitki CO (dosłownie 2-3 m od bloku) ale miastu sie nie opłaca podłączyć nie tylko mój blok ale obok inne. Lepiej truć środowisko, więc nie da się ukryć że dbanie o zdrowie i środowisko, to fikcja.

K1 (gość)

"Statystyki są przerażające" - przerażające to jest straszenie ludzi. W latach 50-tych i 60-tych było dużo bardziej zanieczyszczone powietrze. To nie znaczy, że jest dobrze, ale te szacunki to wielka ściema. Statystycznie idąc z psem na spacer mamy po 3 nogi jak mówi stara prawda. I drugie powiedzenie - stopień najwyższy od słowa kłamca to statystyk. A na marginesie - używanie słowa mikron jako jednostki jest żałosne, bardzo nieprofesjonalne jak i cały artykulik.