„Pod włos, czyli kiedy powinnaś zmienić fryzjera?” to poradnik i autobiografia - mówi Tomasz Schmidt [ROZMOWA]

Rozmowa z Tomaszem Schmidtem, autorem książki pod tytułem „Pod włos, czyli kiedy powinnaś zmienić fryzjera?”
Rozmowa z Tomaszem Schmidtem, autorem książki pod tytułem „Pod włos, czyli kiedy powinnaś zmienić fryzjera?”
 mat. prasowe

Zobacz też:

„Pod włos, czyli kiedy powinnaś zmienić fryzjera?” - [recenzja książki](http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/653876,morderstwa-z-powodu-nienawisci,id,t.html) Tomasza Schmidta

Po gwałtownym spadku czytelnictwa, który odnotowano pomiędzy 2006 a 2008 roku, dziś mówić można o zatrzymaniu negatywnego trendu. Polacy znów czytają książki, a rynek zalewany jest m.in. poradnikami. Jak zachęciłby Pan niezdecydowanych do sięgnięcia po „Pod włos”?
Książka różni się od innych tym, że jest podzielona na dwie części. Pierwsza – autobiograficzna, a druga – poradnikowa. I z pozoru jest to książka dotycząca mody, fryzjerstwa, ale między wierszami umieściłem informację o tym, że jest to książka o samoakceptacji. Uważam bowiem, że we współczesnych czasach właśnie akceptacja jest towarem deficytowym. Z moich obserwacji wynika, że mamy bardzo dużo kompleksów. I ja chciałem właśnie przekazać czytelnikom porady na temat: jak nie zwariować i polubić siebie.

Książka jest bardzo kolorowa, ma mnóstwo zdjęć, a jej układ graficzny sprawia, że otworzyć ją można na dowolnej stronie i bez straty czytać do przodu lub cofać się o kilka stron. To był celowy zabieg?
Tak, jestem wdzięczny wydawnictwu, które wspierało mnie od samego początku. To był celowy zabieg, zależało nam, by książka właśnie tak była odbierana: czytelna, przezroczysta i atrakcyjna w swojej formie. Ale przecież ja sam jestem kolorystą, zajmuje się analizą kolorystyczną, wpływem kolorów na otoczenie, dlatego te kolory wydały mi się w książce czymś oczywistym.

Jak powstawała książka? Czy wena przychodziła falowo czy po prostu usiadł Pan do komputera i nie odrywając palców od klawiatury napisał wszystko za jednym razem?
To nie była łatwa książka, bo jest moją pierwszą. Największym problemem była dla mnie ta część autobiograficzna. Informacje o sobie chciałem ująć tak atrakcyjnie, by czytelnik chciał dalej przewracać kartki, miał przemyślenia, refleksje. Poza tym razem z moim współautorem – Andrzejem Wierzbickim jesteśmy bardzo zajętymi ludźmi, więc napisanie książki stanowiło dla nas nie lada wyzwanie. Najbardziej przeszkadzał mi w tworzeniu własny perfekcjonizm, czyli świadomość – trochę przerastająca mnie czasami – że to musi być coś najlepszego i że jest to jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu. Ta presja była dla mnie bardzo męcząca. Ale w końcu się udało.

Jakie książki lubi Pan czytać i skąd czerpał Pan inspiracje do swojej publikacji?
Uwielbiam biografię i właśnie stąd czerpałem inspiracje. Bardzo lubię kupować w prezencie książki i dostawać je przy różnych okazjach. Mam ich w swoim domu całe mnóstwo. W jednym pokoju stworzyły coś w rodzaju dodatkowego mebla i mam nadzieję, że kiedyś spełni się jedno z moich marzeń i będę je mógł wszystkie przeczytać. Na razie jednak pracuję 20 godzin na dobę, bo nie tylko jestem w 11 naszych salonach, ale także publikuję artykuły w różnych pismach, mamy też swoją linię kosmetyczną i szkolimy młodych ludzi. Dawno nie miałem takiego wolnego dnia, w którym mógłbym bez pośpiechu przeczytać całą książkę...

Jest Pan również współprowadzącym program telewizyjny „Ostre cięcie”. Czy łatwiej jest stać przed kamerą czy siedzieć przy komputerze i pisać książkę?
Każda czynność, którą się wykonuje z największą dbałością o szczegóły i z poczuciem swoistej misji, bywa trudna. Ja tak do tego właśnie podchodzę i wszystko, co robię staram się zrobić najlepiej jak potrafię. I odpowiadając na Pani pytanie anie prowadzenie programu ani pisanie książki nie jest łatwym zadaniem, ale lepiej się czuję pisząc nic prowadząc program.

Jaki jest Pana ulubiony kolor?
Czarny.

Naprawdę? Przecież jest Pan kolorysta, miłośnikiem wszelkich barw i uwielbia najsmutniejszy kolor?
Tak, wiem, że to dziwi. Ale tak jest. Już tłumaczę dlaczego. Chodzi o to, że za tym kolorem można się schować i zwracać uwagę na to, co jest najważniejsze. Proszę zauważyć, że projektanci mody też chodzą na czarno. Ten kolor jest bardzo zachowawczy, nie odciąga mojej uwagi, a jednocześnie daje mi poczucie bezpieczeństwa, bo na co dzień obracam się właśnie wśród rozmaitych kolorów. Ta czarna przystań jest dla mnie idealna.

Rozmawiała
Magdalena Baranowska-Szczepańska

Zobacz więcej:

w dziale książki poznan.naszemiasto.pl[a/]



[sc]Widzisz wypadek? Coś cię zaniepokoiło? Chcesz się czymś pochwalić?
Pisz do nas na:
poznan@naszemiasto.pl
lub zostaw nam [a]https://www.facebook.com/PoznanNM/">wiadomość na facebooku[/a][/sc]



Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.