Wszystko zaczęło się podczas ostatniego spotkania mieszkańców z burmistrzem Wszystko zaczęło się podczas ostatniego spotkania mieszkańców z burmistrzem

Wszystko zaczęło się podczas ostatniego spotkania mieszkańców z burmistrzem. Tomasz Tomiak (po prawej) zadawał wiele pytań, na które padły mniej lub bardziej satysfakcjonujące go odpowiedzi. Na końcu oliwy do ognia dodał Jakub Lorenz (po lewej) (© MAGDALENA ŁUKASZEWSKA)

W ostatnich dniach do urzędu wpłynęły pisma od Wolsztyńskiego Bloku Wyborczego z prośbą o wyjaśnienie kilku kwestii. Wszystko to echa ostatniego spotkania

- Szanowny kolego, poprzednia rada i związani z tym ludzie popełnili tyle błędów, że dla mnie to cuchnie korupcją. Tak to wygląda. Jak to się mówi, tajemnica na wsi i na mieście jest taka, że były to celowe działania - po tych mocnych słowach radnego Jakuba Lorenza podczas spotkania burmistrza z mieszkańcami rozpętała się burza.

Dla przypomnienia - całe spotkanie przebiegało raczej w dość spokojnej atmosferze. Sporadycznie Tomasz Tomiak z Wolsztyńskiego Bloku Wyborczego zadawał burmistrzowi pytania z wyraźnym politycznym podtekstem, jednak albo przekrzykiwała go publiczność, albo otrzymywał on równie kąśliwe odpowiedzi. Najwięcej emocji przyniósł temat dworca kolejowego. Tomasz Tomiak zarzucał burmistrzowi, iż ten zbyt pochopnie zamienił dworzec na tereny niedaleko obwodnicy. Według niego lepiej było sprzedać ziemie i kupić dworzec. Wojciech Lis był jednak innego zdania. W jego obronie głos zabrał również radny Lorenz i wypowiedział wcześniej cytowane już słowa. W związku z tą wypowiedzią, Tomasz Tomiak złożył na ręce przewodniczącego rady miejskiej specjalnie pismo.

- Na spotkaniu 24 listopada radny Rady Miejskiej Pan Jakub Lorenz w swoim wystąpieniu zarzucił poprzedniemu samorządowi gminnemu jak mniemam również i burmistrzowi działania korupcyjne. W związku z powyższym bardzo proszę o niezwłoczne przekazanie sprawy do organów ścigania; celem wyjaśnienia ewentualnych zachowań korupcyjnych poprzednich władz samorządowych. Jestem przekonany, że zarówno Pan, jak i Pan burmistrz, który często podkreśla swoją uczciwość, w trybie pilnym skierujecie sprawę do odpowiednich służb w celu wyjaśnienia tych haniebnych zachowań poprzednich władz samorządowych. Nie chcę Państwa podejrzewać o utajnienie tych nieprawidłowości o których mówił Pan Radny Lorenz, ponieważ stawiałoby to Państwa jako obecnych samorządowców w złym świetle, iż będąc w posiadaniu takich informacji zostały one zatajone - czytamy w liście Tomasza Tomiaka do przewodniczącego rady miejskiej.

Na wspomnianym już spotkaniu również burmistrz Wojciech Lis poddał pod wątpliwość uczciwość poprzednich władz samorządowych. W tym przypadku chodziło o budowę targowiska miejskiego i drogi biegnącej przy nim.

- Jeśli obecny Samorząd Gminny, który domniemywam po wypowiedzi radnego Lo-renza burmistrza Wojciecha Lisa jest w posiadaniu dokumentów o charakterze korupcyjnym, dotyczącym dworca PKP czy też nieprawidłowościach związanych z targowiskiem i nie skieruje sprawy do wyjaśnienia przez odpowiednio do tego powołane służby, to wówczas jako mieszkaniec gminy Wolsztyn zmuszony będę zawiadomić odpowiednie instytucje o zatajeniu przez obecne władze samorządowe tu cytat; „śmierdzącej korupcji”, która toczyła poprzedni samorząd - takimi słowami kończy się pismo, skierowane do obecnych samorządowców.

Dzień później, Wolsztyński Blok Wyborczy przesłał kolejne pismo, tym razem do burmistrza.

- W związku z rozbieżnymi informacjami, dotyczącymi ewentualnego nieodpłatnego przejęcia dworca PKP w Wolsztynie, jak również innych spraw noszących w Pana ocenie znamiona nieprawidłowości, uprzejmie proszę o zorganizowanie grupy roboczej (proponuję po pięć osób dla każdego z zespołów) celem spotkania i wyjaśnienia wszystkich kwestii spornych. Uważam, że obowiązkiem Pana burmistrza, jak również i naszym jest wyjaśnienie tych spraw niezwłocznie. Sprawa ta jest tym bardziej ważna, że mówimy tutaj o kwocie około dziesięciu milionów złotych a transparentność finansów publicznych nie powinna stanowić jakichkolwiek tajemnic - czytamy w piśmie zarządu WBW.

Ponieważ pisma wpłynęły dopiero pod koniec tygodnia, nie wszyscy mieli okazję jeszcze się z nimi zapoznać. Jak potoczą się sprawy związane z feralnymi wypowiedziami podczas spotkania z burmistrzem? O tym informować będziemy w kolejnych tygodniach.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (12)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

obserwator gminny (gość)

" poprzednia rada i związani z tym ludzie popełnili tyle błędów, że dla mnie to cuchnie korupcją "
Ten cytat będzie powtarzany zapewne jeszcze wielokrotnie. Szczególnie po kolejnych wyborach samorządowych w 2018 roku .

obiektywny (gość)

Zamykając dyskusję o dworcu kolejowym nasuwa się jeden wniosek. Jeżeli faktycznie, powtarzam jeżeli faktycznie, za poprzedniej władzy rozpoczęła się „cuchnąca korupcja” w sprawie dworca, to jej finalizacja miała miejsce już w kadencji obecnych władz.. Śmietankę spił i synekury otrzymał ktoś inny. Gdyby nie ten fakt, nowy właściciel miałby teraz nie lada problem z sypiącym się budynkiem dworca. Ktoś mu usłużnie pomógł i problemu już nie ma.
UWAGA: Wszystkie powyższe dywagacje, konkluzje i wnioski są czysto teoretyczne i nie odnoszą się do żadnej sytuacji i żadnych faktów mających miejsce w rzeczywistości.

ktosik (gość)

Nie kupili dworca - "cuchnie korupcją"
Zamienili dworzec na działkę w środku miasta tracąc kilka milionów - pachnie różami.
Gospodarnośc i ekonomia w wolsztyńskim wydaniu, nic dodać, nic ująć.

Wolsztynianka (gość) (A.S.)

Też tak uważam. Sprawa powinna zostać wyjaśniona bezzwłocznie. Jeżeli burmistrzowie mają dowody na możliwość nieodpłatnego przejęcia dworca w Wolsztynie to powinni to wykazać. Jeżeli posługują się tylko portalem google na który powoływał się burmistrz Lis to jest to demagogia.

A.S. (gość)

Fakty przedstawione przez „co prawdo to prawda” stawiają w zupełnie innym świetle sprawę dworca w Wolsztynie. Dotychczas burmistrzowie, ich radni i inne osoby z nimi związane twierdziły że poprzednicy nic nie zrobili aby za symboliczną złotówkę przejąć budynek dworca. Teraz dowiadujemy się że to nieprawda i są na to dowody w Ratuszu w postaci dokumentów. Również dokument z PKP informujący że potencjalny nabywca dworca deklaruje, po wyremontowaniu budynku, zachowanie funkcji publicznej dworca kolejowego, świadczy o tym że osoby podróżujące nie musiałyby stać na dworze w zimnie, chłodzie i deszczu oczekując na pociąg. Jeżeli faktycznie takie były ustalenia z potencjalnym nabywcą to po co gmina miała kupować dworzec i wydawać publiczne pieniądze? Świadczy to o roztropności i gospodarności poprzedniego burmistrza i radnych. Szkoda tylko że dowiadujemy się o tym dopiero teraz. Dlaczego te wszystkie fakty były ukrywane przed społeczeństwem? Jeżeli tak miało być to dlaczego obecny burmistrz i jego radni zamienili dworzec w złym stanie technicznym na tak atrakcyjną działkę po tak zaniżonej cenie, może tutaj należy poszukać czegoś co „cuchnie korupcją” jak powiedział radny. Dobrze że radny Lorenz zapoczątkował ten temat. Trzeba to wyjaśnić wzdłużnie i wszerz, jak to lubi mawiać i to nie za pomocą spotkań w Domu Kultury i tego forum ale przy pomocy prokuratora i sądu. Wszyscy są przekonani że to jedyne wyjście z tego spektaklu pełnego niedomówień, pomówień i insynuacji.

urzędnik (gość)

Burmistrzowie mają więcej kolegów z ław szkolnych i tym właśnie pomagają # załatwiać # pewne sprawy. Po czasie będziemy widzieć skutki nieprawidłowo załatwionych spraw .

co prawda to prawda (gość)

Sytuacja zmieniła się diametralnie, kiedy wybory wygrał obecny burmistrz Lis. Osoby, które kupiły ten dworzec (między innymi kolega burmistrza z ław szkolnych) zmieniły zdanie i już nie chciały tego budynku. Marzeniem stała się ziemia przy pływalni. Wcześniej byli z zamiarem zamiany dworca za ziemię przy pływalni u byłego burmistrza. Ten się nie zgodził. Natomiast zgodził się obecny. Dlaczego? Pytanie otwarte. Dzisiaj chwali się publicznie, że poprzednikom nie udało się przez trzy kadencje a on to zrobił w trzy lata. Tyle tylko, że kupił ten dworzec za prawie 5 milionów złotych. Co ciekawsze, podstawy prawne nie nakazują gminie posiadania takich dworców!!!

co prawda to prawda (gość)

Ale Wam moi Drodzy ten obecny burmistrz ciśnie smuty. Prawdą jest, że można było przejmować dworce PKP nieodpłatnie i to też zrobiła gmina Wolsztyn. Przejęła dworce między innymi w Świętnie, Tłokach, Powodowie i Kębłowie. Natomiast nie prawdą jest, że nieodpłatne przekazanie dworców dotyczyło wszystkich budynków w całej Polsce. Wszędzie tam, gdzie pojawił się potencjalny kupiec, to PKP nie oddawała nieodpłatnie tylko sprzedawała na wolnym rynku. Próśb ze strony Gminy Wolsztyn zainteresowanych przejęciem dworca w Wolsztynie było przynajmniej kilka. To nie ulega wątpliwości bo są na do dokumenty w urzędzie Gminy. Natomiast znamienne jest pismo z dnia 13 marca 2012 roku w którym PKP informuje byłego burmistrza Wolsztyna, iż są prowadzone intensywne rozmowy z potencjalnym nabywcą dworca PKP, który jednocześnie deklaruje zachowanie funkcji publicznej dworca kolejowego. To po jaką cholerę było wydawać publiczne pieniądze na zakup dworca skoro prywatny inwestor deklarował zachowanie tego dworca?

Jacek (gość)

Dyskusja na temat zapoczątkowany przez radnego na spotkaniu w DK nie ma sensu. Ludzie związani z obecnym burmistrzem będą krytykować poprzednią radę za nie kupienie dworca. Ich adwersarze będą krytykować obecną ekipę za zamianę dworca na tereny obok basenu. O tym kto dopuścił się korupcji może zadecydować tylko prokuratura i sąd. Winni sami się nie przyznają. Oczywiście jeżeli takie działania miały faktycznie miejsce. Ci którzy uważają że mają czyste sumienie powinni jako pierwsi zawiadomić odpowiednie instytucje o możliwości popełnienia przestępstwa. Jedna ze stron zrobiła już w tym kierunku pierwszy krok. Druga na razie milczy.