Zatrzymano zabójcę?

Po roku od znalezienia zwłok Justyny Mrozek wolsztyńska prokuratura przedstawiła zarzut morderstwa 19-letniemu Mikołajowi K., koledze zamordowanej. Chodzili do tej samej szkoły w podstawówce i gimnazjum.

Po roku od znalezienia zwłok Justyny Mrozek wolsztyńska prokuratura przedstawiła zarzut morderstwa 19-letniemu Mikołajowi K., koledze zamordowanej.

Chodzili do tej samej szkoły w podstawówce i gimnazjum. Nie wiadomo czy się przyjaźnili, ale na pewno się znali. W środę po południu został on zatrzymany, a w piątek późnym popołudniem prokuratura skierowała do sądu wniosek o jego tymczasowe aresztowanie, który w sobotę przed południem został uwzględniony. Około godz. 12.00 Mikołaj K. został przewieziony do aresztu w Śremie, gdzie spędzi trzy miesiące.

Prokuratura nie chce na razie ujawniać informacji czy podejrzany przyznał się do winy, ani też na temat okoliczności, które pozwoliły na przedstawienie zarzutów. Nieoficjalnie mówi się, że obciążające Mikołaja zeznania złożyli jego koledzy. On sam z kolei często zmienia zeznania.

Obecnie trwają czynności związane z zatrzymaniem podejrzanego w ramach 48 godzin - powiedziała nam w piątek Urszula Świąder, prokurator rejonowy w Wolsztynie. - Prowadzone są czynności procesowe wspólnie z funkcjonariuszami policji, polegające na przesłuchaniach podejrzanego jak również uzupełniających świadków. Trwa eksperyment procesowy. Do czasu zakończenia tych czynności nie zostaną ujawnione żadne szczegóły dotyczące sprawy.

W piątek już od rana w miejscu znalezienia zwłok Justyny, w niewielkim lasku, usytuowanym wśród pół za ogrodami działkowymi przy ul. Zielonej, trwała wizja lokalna z udziałem podejrzanego. Była ona prowadzona także w innych częściach miasta, m.in. na plaży w Parku Miejskim. W tym ostatnim miejscu policjantom towarzyszyli płetwonurkowie z Kościana.

Między plażą a pomostem szukano prawdopodobnie telefonów komórkowych, paska i łańcuszka, których brakowało po znalezieniu zwłok. Mikołaj K. wielokrotnie doprowadzany był do prokuratury i wyjeżdżał z policjantami w teren. Za każdym razem szczelnie był chroniony w nieoznakowanym aucie. Na sobotnią rozprawę wyprowadzono go do samochodu przez garaż i przewieziono na Poniatowskiego w pozycji leżącej (zwykle podejrzany wprowadzany i wyprowadzany jest z komendy głównym wejściem i nie ma przy sobie odzieży osobistej).

Podczas wychodzenia z auta przed sądem policjanci zarzucili podejrzanemu na twarz bluzę. Także w budynku sądu, przed wejściem na salę rozpraw ostrzegli, że są dziennikarze i ponownie podali mu bluzę. Z taką sytuacją w wolsztyńskiej komendzie spotkaliśmy się po raz pierwszy. Podczas wcześniejszych spraw, dotyczących zatrzymania podejrzanych o morderstwo czy przestępstwa niższej rangi, nie próbowano nawet specjalnie ich zasłaniać, nie wspominając o dodatkowej odzieży, pod którą mogliby schronić swoje oblicze.
Przed sądem czekali rodzice podejrzanego i prawdopodobnie jego dziewczyna. Ojciec nie chciał wypowiadać się na temat zatrzymania syna.

Podejrzany zachowywał się bardzo spokojnie. Rozprawa sądowa trwała dłużej niż zwykle, bo blisko trzy godziny. Uczestniczyło w niej trzech obrońców podejrzanego i była zamknięta dla mediów.

Bliscy, znajomi Justyny, a także mieszkańcy Wolsztyna zastanawiają się dlaczego na przedstawienie zarzutów trzeba było czekać tak długo i co przyczyniło się do przełomu w sprawie.

- Pojawiły się dowody, które pozwoliły na przedstawienie zarzutów - mówi U. Świąder. - Zgłosiły się osoby, które dysponowały pewną wiedzą, a zebrane poszlaki udało się zebrać w jedną całość.

Przypomnijmy, że przy okazji prowadzonego śledztwa wyszło na jaw, że w sierpniu 2007 roku Mikołaj brał udział w napadzie na sklep w podwolsztyńskim Komoro-wie. Wraz z dwoma innymi chłopakami skrępował sprzedawczynie i ukradł z kasy pieniądze, ulatniając się rowerem. Za to skazany został na 2 lata w zawieszeniu. Do czasu procesu przebywał na wolności. Z aresztu został zwolniony za poręczeniem majątkowym. Zastosowano wobec nich dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Pod koniec maja, o czym również informowaliśmy, Mikołaj K. został ponownie zatrzymany przez policję. Prokuratura przedstawiła mu zarzut kradzieży z użyciem przemocy, także w 2007 roku, przed napadem. I w tym przypadku zastosowano wobec niego dozór policyjny.

Co czują rodzice Justyny po roku zastawiania się kto i dlaczego zamordował ich 18 letnią wówczas córkę?
- Trudno powiedzieć, że nam ulżyło - mówi Włodzimierz Mrozek. - Życia naszej córce nikt już nie wróci. Zabrano nam największy skarb, który mieliśmy. Od początku podejrzewałem, że w morderstwo mógł być zamieszany Mikołaj, ale nikogo nie można obwiniać, skoro się nie ma dowodów. Zaraz po zaginięciu, wiedząc, że jako ostatni wysłał sms-a co córki zadzwoniłem do niego z pytaniem czy nie wie co się stało z Justynką. Był bardzo zdenerwowany i wręcz oburzony dlaczego właśnie jego o to pytam. Po pewnym czasie oddzwonił i powiedział, że może przyjść porozmawiać. To było 2 maja. Był bardzo opanowany, ważył słowa.

Moją uwagę zwróciły jego lodowate ręce przy powitaniu i podczas pożegnania. Były nienaturalnie zimne. W jednej z wypowiedzi użył stwierdzenia, że nie wie dlaczego Justyna chodziła ze swoim chłopakiem. Powiedział to w czasie przeszłym, tak jakby ona już nie żyła, a przecież jeszcze nie było wiadomo co się z nią stało. Trzy dni później zobaczyłem go na ulicy. Rozmawiał akurat przez telefon i śmiał się do rozpuku. Do dziś mam przed oczyma tę uchachaną twarz. Jeżeli to rzeczywiście zrobił to jak można było po czymś takim tak się zachować. Rozumiem ból rodziców Mikołaja. Każdy przecież kocha swoje dzieci. Nie można jednak kochać ślepą miłością. Jeżeli ktoś popełnił przestępstwo to powinien ponieść zasłużoną karę. Nawet gdy Mikołaj trafi do więzienia będą mogli go odwiedzać. My możemy przychodzić tylko na grób naszej córki. Dziwi mnie zatrudnienie aż trzech adwokatów do obrony Mikołaja. To tak jakby ktoś za wszelką cenę chciał uniknąć odpowiedzialności.

Wyrok jeszcze nie zapadł. Nie można powiedzieć z całą pewnością, że to on zabił, ale skoro są zarzuty, to muszą być i dowody. Nie potępiam tego chłopaka jako człowieka, ale czyn, którego się dopuścił. Chciałbym się dowiedzieć dlaczego to zrobił. Dlaczego zabrał nam córkę, zniszczył życie sobie i dwóm rodzinom. My to wszystko przeżywamy tak samo jak rok temu.

Nie wiadomo jakie kontakty z podejrzanym utrzymywała Justyna. Ponoć Mikołaj zabiegał o jej względy. Nie zwierzała się jednak z tego ani rodzicom ani swojemu chłopakowi.
- Przez wiele lat przyjaźniłem się z Mikołajem - mówi chłopak Justyny. - To kolega z sąsiedztwa. Chodząc do podstawówki i gimnazjum spędzaliśmy ze sobą wiele czasu. Dla mnie to był ktoś komu można było zaufać, nawet życie oddać. Nigdy nie doświadczyłem z jego strony agresji. Kolega jak każdy inny. Nasze drogi się rozeszły, gdy poszliśmy do szkół średnich. Spotykaliśmy się, ale rzadziej.

Po zaginięciu Justyny próbowałem porozmawiać z Mikołajem, ale on unikał kontaktu. Później dowiedziałem się od znajomych, że ma żal do mnie, że niesłusznie posądzałem go o związek z zaginięciem Justyny. Ona sama nigdy o nim nie opowiadała. Trudno mi uwierzyć, że to właśnie on zrobił, choć nie ukrywam, że od początku podejrzewałem właśnie jego.
Na stronach internetowych pełno jest komentarzy na temat zatrzymania podejrzanego o zabójstwo. Część osób wątpi, że poniesie on zasłużoną karę. Nie wiadomo kiedy akt oskarżenia trafi do sądu. - Przed nami jeszcze sporo pracy - przyznaje U. Świąder. -

Prawdopodobnie zostaną zlecone badania psychiatryczne podejrzanego. Rozprawa toczyć się będzie w Sądzie Okręgowym w Poznaniu.
Przypomnijmy, że Justyna zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach pod koniec kwietnia ubiegłego roku. Po ponad miesiącu bezowocnych poszukiwań jej ciało znaleziono 18 czerwca.

Znajdowało się ono przy polnej drodze, około kilometra za ogródkami działkowymi przy ul. Zielonej w Wolsztynie. To około 2 km od jej mieszkania przy ul. Garbarskiej. Sekcja zwłok wykluczyła zgon z przyczyn naturalnych, a biegły określił, że znajdowały się od co najmniej trzech tygodni w miejscu ich ujawnienia.

Danuta Rzepa

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3