Gmina Siedlec. Wywiózł psa do lasu i go tam porzucił

Jakub Czekała
Jakub Czekała
Piesek trafił na dobrych ludzi, którzy się nim zaopiekowali
Piesek trafił na dobrych ludzi, którzy się nim zaopiekowali Archiwum czytelnika
Do przykrego i zarazem trudno wytłumaczalnego incydentu doszło we wtorek nad ranem w miejscowości Boruja, w gminie Siedlec.

Otóż nieznana osoba, poruszająca się mniejszym samochodem dostawczym koloru białego porzuciła w lesie psa. O tym fatalnym wydarzeniu poinformowała w mediach społecznościowych mieszkanka okolicy. Jak nam powiedziała, sytuację widział jej partner, nie zdołał jednak spisać numerów rejestracyjnych samochodu.

Niewykluczone jednak, że ten znajdował się na nowotomyskich numerach rejestracyjnych, a więc z sąsiedniego powiatu. Gmina Siedlec sąsiaduje bowiem z gminą Zbąszyń. Czy właśnie stamtąd nadjechało auto? Tego nie wiadomo.

Faktem jest jednak, że nasza rozmówczyni, gdy tylko usłyszała historię od partnera natychmiast udała się we wskazane miejsce, gdzie zastała nieco zdezorientowanego, mokrego i ubrudzonego od błota pieska. Ten był jednak łagodny i przyjaźnie nastawiony, widać było, że nie jest zaniedbany. Zwierzak został zabrany z lasu, nakarmiony i napojony.

O sprawie zostali zawiadomieni przedstawiciele gminy Siedlec, którzy zabezpieczyli zwierzaka. Ten miał zostać przewieziony do wolnego kojca, na policję, a następnie zostać przetransportowany do schroniska.

Temat był żywo komentowany w mediach społecznościowych. Większość osób, które zabrały w sprawie głos, nie zostawiła na osobie, która porzuciła psa w lesie przysłowiowej „suchej nitki”. Nie ma się co dziwić, bo zachowanie niezrozumiałe. Wywożenie zimą psa do lasu, z dala od domu, to możliwe narażanie go na śmierć:

- Jak można się tak zachowywać? Przecież, jak nie chciał tego pisaka, to mógł go przecież oddać do schroniska, czy przytuliska, a nie porzucać w lesie. To jawne narażanie zwierzaka na niebezpieczeństwo. Powinny się tym zająć odpowiednie służby i dla zasady ukarać taką osobę. Tak się przecież nie postępuje! – usłyszeliśmy.

Na koniec dodajmy, że porzucenie zwierzęcia to czyn określony jako przestępstwo przez ustawę o ochronie zwierząt. Osoba, która porzuca zwierzę, a w szczególności psa lub kota – podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Ponadto jeśli przestępstwo popełniono ze szczególnym okrucieństwem, jest ono zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności.

Szczęśliwy finał
Okazało się, że nagłośnienie sprawy porzuconego w lesie pod Borują pieska dało w tym przypadku pozytywny efekt. Do mieszkanki okolicy, która zabrała zwierzaka z lasu i zajęła się nim w początkowej fazie, jak i napisała o całym zdarzeniu odezwały się osoby, które wyraziły chęć adopcji pieska. Jak się dowiedzieliśmy, bardzo szybko udało się załatwić wszelkie formalności i już w sobotę piesek poznał nowych właścicieli, którzy najpewniej zapewnią mu teraz kochający dom, na jaki zasługuje.

Okazało się również, że porzucony w lesie psiak ma około półtora roku - tak ocenił weterynarz, do którego zwierzak trafił. Zwierzak jest w dobrej kondycji. Weterynarz podczas sprawdzania jego stanu zdrowia odkrył jednego kleszcza, którego natychmiast usunął, a także niegroźną ranę łapy. Pies otrzymał nawet imię - Bobi.

- Cieszę się bardzo, że tak szybko i sprawnie wszystko poszło, a co najważniejsze, że piesek nie trafił do schroniska. Będzie teraz pieskiem domowym, nie podwórkowym - usłyszeliśmy od naszej rozmówczyni.

Sprawa miała więc szczęśliwy finał.

Niestety... w piątek 8 stycznia w sąsiednim powiecie grodziskim, na parkingu leśnym między Grodziskiem Wielkopolskim, a Białą Wsią znaleziono porzuconego innego psa. Ten... był przywiązany do ławki! Nie miał więc możliwości przemieszczenia się. Na szczęście został uwolniony przez osobę, która go tam znalazła. Również w tym wypadku pomogły media społecznościowe, bo jak tam poinformowano, pies ma już nowy dom.

Mniej wina w Europie

Wideo

Dodaj ogłoszenie