Grad goli w derbowym spotkaniu pomiędzy Gromem Wolsztyn i Orkanem Chorzemin

Roland Buśko
Roland Buśko
Udostępnij:
W meczu XXVIII kolejki wielkopolskiej V ligi gr II rozegranym dziś na obiekcie MOSiR w Wolsztynie, miejscowy Grom podejmował rywala zza między czyli Orkana Chorzemin.

Mecz rozpoczął się po myśli gospodarzy, którzy już w czwartej minucie za sprawą Jakuba Markiewicza objęli prowadzenie 1:0. Goście z pewnością nie spodziewali się takiego obrotu sprawy, bowiem ich gra w pierwszych minutach spotkania wyglądała jakby byli wybici z rytmu. Z biegiem czasu mecz się wyrównał i nawet ulewny deszcz nie przeszkodził zawodnikom obu drużyn w rozgrywaniu ciekawego i emocjonującego spotkania. Pod koniec pierwszej połowy Filip Bochiński pewnym strzałem pokonał Pawła Kotlarskiego, dając drużynie z Chorzemina bramkę do szatni. Po zmianie stron Orkan nie przypominał już drużyny z pierwszej części spotkania. Żywiołowe i dynamiczne akcje już od początku, napsuły dużo krwi obrońcom Gromu. W pięćdziesiątej minucie po szybkim kontrataku, Filip Bochiński po raz drugi wpisał się na listę strzelców, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 2:1. Dziesięć minut później było już 3:1 dla Orkana, a szczęśliwym strzelcem okazał się Patryk Buśko. W sześćdziesiątej czwartej minucie prawdziwym wejściem smoka popisał się brat Patryka Krystian, który kilkadziesiąt sekund po wejściu na boisko popisał się celnym strzałem podwyższając na 4:1. Minutę później nadzieję miejscowym dał jeszcze Jędrzej Bauta, który zmniejszył stan strat do dwóch bramek. Jednak ostateczny cios należał znów do ekipy z Chorzemina, która po przepięknym strzale z rzutu wolnego autorstwa Sławomira Pukackiego, ostatecznie zwyciężyła 5:2. Po meczu trener gospodarzy Krzysztof Piosik powiedział: Mecz ułożył się po naszej myśli, szybko strzelona bramka spowodowała, że poczuliśmy się bardzo pewnie, szkoda, że po świetnej okazji nie udało się podwyższyć na 2:0. Gościom z pewnością byłoby wtedy dużo trudniej, a my poczulibyśmy dużo większy komfort psychiczny. Szkoda tej bramki na 1:1, dała ona gościom wiatru w żagle. Druga bramka, po ewidentnym naszym błędzie indywidualnym, całkiem nas podłamała. Nie mając nic do stracenia nieco się otwarliśmy, a Orkan niestety skrzętnie to wykorzystał zdobywając kolejne gole. Bardzo zadowolony po meczu był trener gości Sławomir Komasa, który w rozmowie z nami powiedział. Początek meczu na pewno nam nie wyszedł. Nie wiem dlaczego ale wyszliśmy na murawę jakby sparaliżowani, co przełożyło się z pewnością na szybka stratę bramki. Na szczęście cały ten chaos udało się opanować i mogę powiedzieć, że z meczu jestem ogromnie zadowolony, a z wyniku jeszcze bardziej. Ostatnie nawet przegrane mecze w naszym wykonaniu wyglądały, co najmniej przyzwoicie i o dyspozycję swoich podopiecznych byłem spokojny Przed meczem powiedziałem chłopakom, że stać nas naprawdę na dużo i jeżeli zagramy tak jak z Gostyniem czy Poznaniem, osiągniemy z Gromem dobry wynik. Że aż tak dobry to się nie spodziewaliśmy! Śmiem twierdzić, że drugą odsłonę zagraliśmy wręcz koncertowo, a każda z naszych akcji kończyła się sytuacją bramkową. Bardzo dziękuję chłopakom za determinację i walkę, jednocześnie ciesząc się ogromnie z jakże ważnych trzech punktów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie